Czasami człowiek musi

ABM_1468606661

Rozstałam się z pisaniem, blogiem i fanpagem na miesiąc. Związałam się natomiast miłością szaleńczą z fitnessem. Teraz rozstałam się z fitnessem na tydzień, a wróciłam do pisania. Wychodzi na to, że nie umiem robić dwóch rzeczy na raz, a powinnam, bo ani z jednego ani z drugiego rezygnować nie chcę.

Na razie jedyne co muszę, to odpocząć. Nadeszło zmęczenie, które odbiera mi energię na szukanie pozytywnych rzeczy w życiu codziennym i już ludzie zaczynają mnie irytować, a nerwy puszczać. Ludzie tak naprawdę zawsze mnie irytowali, ale ostatnio moja potrzeba trzymania się od nich z daleka sięga skrajnych form. Bywają dni, kiedy jedyną osobą, do której mówię, jest Mój Ktoś, a bywają i takie kiedy nie mówię nic. Na szczęście przy nim nie muszę nic mówić.

Niedługo urlop. Przerażają mnie niemal trzy tygodnie bezczynności, ale jak to Jerzy Stuhr śpiewał „czasami człowiek musi, inaczej się udusi”… się, albo innych. Wdrażanie nowych funkcjonalności, testy, ilość pracy i ilość zajęć dodatkowych – to wychodzi ze mnie popołudniami i w weekendy. Ubiegłej soboty nie pamiętam.
Nie pamiętam, bo na 24 godziny jakie ma doba, ja NIE przespałam około trzech i nie ma na to wpływu impreza firmowa, podczas której wypiłam 1,5 piwa.
Spałam 21 godzin i dopiero w niedzielę byłam w stanie funkcjonować. Dotychczas w weekendy wstawałam około 06-07:00. W ubiegłą sobotę Mój Ktoś obudził mnie o 12:00, a ja wstałam, zrobiłam sobie kawę i nie wypiwszy nawet łyka, poszłam spać z powrotem, żeby obudzić się o 19:00.  Muszę odpocząć.

I jeszcze jedno – nie skupiajcie się na moim Facebooku. Tam mnie nie szukajcie. Zajmuję się prowadzeniem różnych stron, a z moją własną mi nie idzie. Nie ogarniam jej, bo nie potrafię w kilku krótkich zdaniach wrzucić czegoś, na co będzie popyt. Na mój świat nie ma popytu i nie będę sztucznie go nakręcać, bo mnie to demobilizuje. Statystyki – z tym właśnie głównie wiążą się media społecznościowe, a ja nie potrafię żyć w świecie cyferek, podbijania zasięgów i ciągłego sprawdzania odsłon. Lubię to robić, gdy patrzę na obce statystyki, ale nie te, które pokazują moje życie odzwierciedlone w ilości odsłon postów, witryny, strony etc.

Nie chcę patrzeć na swój świat przez pryzmat cyferek i wykresów i nie znoszę pod to pisać, ale mając takie narzędzie, siłą rzeczy człowiek łapie się na tym, że przed publikacją posta zastanawia się, czy to właściwa – chwytliwa pora na wrzucanie treści itd.. To mi odbiera frajdę, bo włącza mi się pisanie pod konkretne wymogi, a nie pisanie tego co akurat muszę z siebie wyrzucić. Jednak powołując się kolejny raz na Jerzego Stuhra i jego muzyczne wyczyny, pocieszam sama siebie, że „nie ma takiej rury na świecie, której nie można odetkać”, więc i ja sobie to wszystko jakoś ogarnę. Kiedyś. Może nawet i w tym życiu.

One thought on “Czasami człowiek musi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.