O Chłopakach, ale trochę inaczej

kokeshi-633703_1920

Dopadła mnie wena, a to bywa niebezpieczne. Zwłaszcza jeśli tego samego dnia z Agą sporo rozmawiało się na temat… biustu, cycków, piersi, czy jak tam wolicie je nazywać.

Ponieważ obie jesteśmy właścicielkami nie najmniejszego rozmiaru, rozmawiałyśmy i ubolewałyśmy nad tym, jak to ciężko żyje się z takim balastem. I to dosłownie. Pomijam momenty przed okresowe, kiedy zagryzłabym każdego, kto chociażby otarłby się o mój biust. Chcący, niechcący – nieważne. Piersi przed okresem bolą. I to kurewsko. Nie wszystkie kobiety, ale sporą część. Ubolewam w tym czasie nie tylko nad swoimi piersiami, ale i nad tym, że nauczona spać na brzuchu, w nocy budzę się niemal z okrzykiem bólu, kiedy starając się spać na boku, przewrócę się na brzuch.

Problemem jest też nietypowy rozmiar. Co to znaczy? Producenci bielizny ubzdurali sobie, że wszystkie kobiety z biustem większym niż standardowe C, max D, to kobiety o dość pełnych kształtach, a na pewno pełniejszych w obwodzie pod biustem. Żeby Was nie okłamać, aż sprawdziłam swoje staniki. W żadnym miseczka nie schodzi poniżej G. Z takim rozmiarem przejście przez korytarz w męskiej szkole, to była dla mnie trauma. Upychałam piersi w za małe staniki, przez co wyglądałam jak dojna krowa z 6 wymionami, bo ściśnięte „wylewały mi się” i górą i dołem.

Gdyby czytał to jakiś pan – objaśnienie: literą oznacza się obwód samego biustu. Cyframi, czyli np. 70B, oznacza się obwód pod biustem. Standardowy to mniej więcej 70B lub 70C. Ja mam 60G, więc cholernie niestandardowe. Teoretycznie, według ogólnie przyjętej, europejskiej rozmiarówki, w obwodzie mam około 90 cm, a pod biustem 60-65 cm. Do tej pory znalazłam jeden jedyny sklep, w którym mogę zaopatrywać się w bieliznę, której jednak cena nie schodzi poniżej 200 – 300 zł (samego stanika) z racji tego, że jestem wąska w pasie, a duża w klacie. Tak wysoka cena to nie moje burżujstwo, a kwestia tego, że takich staników nie robi się dużo, a jeśli już to to nie mogą być dwa kawałki szmatki powiązane cienkimi paskami. Żeby były wygodne (i ładne), muszą mieć np. ramiączka o min. centymetrowej szerokości.

I tu pojawia się właśnie problem, bo kobiety nie umieją dopasowywać sobie stanika, przez co całe życie noszą zły rozmiar. Najczęściej za mały. I jeszcze inna sprawa to to, że kobiety nie umieją sobie tych staników PRAWIDŁOWO zakładać. Nie wystarczy ich tylko zapiąć, ale trzeba je też dobrze w nim ułożyć, tzn. włożyć prawą rękę w lewą miseczkę od góry i podnieść pierś. To samo z lewą ręką i prawą miseczką. Zawsze może jakiś pan pomóc. Pewnie znalazłby się niejeden chętny. Fiszbiny pomiędzy piersiami powinny przylegać do mostka, a żadna pierś nie powinna „wylewać się” ani górą, ani dołem, chociaż z racji tego, że prawie zawsze jedna pierś jest minimalnie większa od drugiej (u mnie lewa), to jedna może „wystawać”.

Stanik nie powinien podsuwać się na plecach do góry. Jeśli po kilku ruchach jest na łopatkach, to znaczy, że jest za duży w obwodzie pod biustem. I też coś, co pewnie jednak lubią oglądać panowie – piersi nie powinny podczas chodzenia bujać się obijając się o brodę właścicielki, jakby żyły własnym życiem. Lepiej kupić sobie dobry stanik, niż poobijać oczy własnym cyckiem.

I pamiętaj jedna z drugą, że przy dużym rozmiarze, TRZEBA robić USG piersi dość regularnie. Samymi łapami nie wykryje się zbyt wiele, nawet jeśli jakiś pomocnik płci męskiej miałby te piersi zagłaskać na amen.

I najważniejsze! Polub je. Ja swoje polubiłam dzięki… Mojemu Sumieniu, czyli dzięki Sylwii, bo wpoiła mi dystans do nich. Zawsze śmiała się, że jak wchodzę do pokoju to najpierw wchodzą Chłopaki – jak moje piersi nazywa do tej pory, a później ja. Do tego, że podczas rozmowy faceci zerkają na mój biust sądząc, że tego nie widzę, też już się przyzwyczaiłam i śmieję się z tego. Może oni biedni nie mają tego w domu. Niech się napatrzy jeden z drugim, tyle jego. Tylko łapy niech trzyma z daleka.

Lubię moich Chłopaków. Sympatyczni są i ludzie też ich lubią. Wspólny… język, najczęściej znajdują z płcią męską, która darzy ich największą sympatią, zwłaszcza w sezonie letnim. Żeby jednak nie trafili w niepowołane ręce nie wypuszczam ich na wolność poza własnym mieszkaniem, chociaż zdarzyło mi się, że w lato, gdy biegałam po mieszkaniu jak mnie Pan Bóg stworzył, przy uchylonym oknie, usłyszałam nagle brawa pod oknem.

Ogólnie nie tylko swoje piersi warto lubić, ale całe swoje ciało. Może nie jest perfekcyjne, ale jest moje. Nie dbam o ciało po to, żeby podobać się facetom. Chcę się podobać przede wszystkim sobie, bo w końcu, kto na nie najczęściej patrzy, jak nie ja?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.